— Ale jak, jakimi sposobami!
— To wszystko jedno; sposób dostania rubla nie zmniejsza jego wartości.
— Jesteś cynik — szepnęła jakby z wyrzutem.
— Jestem tylko człowiek, który nie wstydzi się nazywać rzeczy po imieniu.
— Dajmy pokój, jestem tak zdenerwowaną, że brak mi sił nawet do kłótni.
Skończyła karmienie babki, poprawiła poduszki, jakimi była obłożona i pocałowała ją w rękę.
Stara przytrzymała ją lekko, pogłaskała wyschniętymi niby u szkieletu palcami po twarzy i zapytała znowu tak samo, patrząc na Moryca.
— Kto to? Mela.
— Welt, Welt! Chodź Moryc na chwilę do mnie, jeśli masz czas.
— Mela, ja przecież dla ciebie miałbym zawsze czas, jeślibyś tylko zechciała.