— Niechaj mówi, to jego specjalność.
— No i ty Róża nie wyglądasz świetnie. Masz taką minę, jakby cię kto w przedpokoju mocno wyściskał i wycałował, jakby ten słodki akt przerwano gwałtownie w najlepszym miejscu...
— Wcale nie jesteś wytworny dzisiaj.
— Nie idzie mi o to zupełnie.
— Więc po cóż mówisz głupstwa!
— Po to mówię, że usypiacie wszyscy, że ty Wysocki wyglądasz jak łojówka, która kopci na szabasowym stole i okapuje smętkiem na urocze Sulamity.
— Nie czuję się tak dobrze na świecie jak ty.
— Masz rację, mnie jest bardzo dobrze — zaczął się śmiać nerwowo i zapalał papierosa równocześnie.
— Znowu poza! — zawołała, bo ją niecierpliwił.
— Róża! — wykrzyknął, podrywając się jakby podcięty biczem. — Albo przyjmuj wszystko co mówię, albo mnie więcej nie zobaczysz u siebie.