— Jestem jeszcze kawalerem, łaskawa pani.
— Ja, ja! i mój Wilhelm jeszcze kawaler. Pan zna moja Wilhelma?
— Mam przyjemność go znać. Czy już wyjechał?
— Ja, do Berlina — odpowiedziała z westchnieniem i byłaby się powoli może rozgadała, ale Mada weszła i tak promieniejąca zadowoleniem, że stara popatrzyła na nią, obciągnęła jej stanik i wyszła.
— Widzi pani, że czasami umiem dotrzymać słowa.
Podał jej długi spis książek, jaki mu zrobił Horn, który z literaturą był w bliższych stosunkach.
— A było panu bardzo trudno? — zagadnęła akcentując słowa na ostatnich literach.
— Było mi bardzo łatwo, ponieważ pani sobie tego życzyła.
— Pan nie kłamie? — zapytała naiwnie.
— Nie, nie! — odpowiedział z uśmiechem. — Pani myśli, że mężczyźni zawsze kłamią!