— Kupiłem u fotografa.
— Nieprawda!
— Kiedy pani nie wierzy, to wychodzę.
Dopędziła go przy drzwiach i zastąpiła mu drogę.
— Ale pan nikomu nie pokazuje tej fotografii?
— Nikomu.
— I zawsze ją pan nosi przy sobie?
— Zawsze, ale nigdy na nią nie patrzę, nigdy.
— A nieprawda! — wykrzyknęła energicznie. — Weźmie pan pieniądze?
— Czasem tylko patrzę, ot tyle, o!