— Ba, ale jak patrzała, ma oczy tak smolne, żem się do nich przylepił.
— Bądź zdrów i niech cię od nich nie odlepią kijem czasami, bo widzisz, tutaj w Łodzi nie znają się na oczkowaniu.
Opuścił go i znowu przysunął się do znajomych, upatrując ponurym wzrokiem, kto by tu chciał z nim iść na piwo.
— Pan słyszałeś o bawełnie, panie Cohn?
— Ja na tym potrzebuję trochę zarobić, panie Horn.
— Czy to prawda, że Bucholc zostawił wielkie zapisy na cele publiczne?
— Śmiej się pan z tego, Bucholc nie był głupi!
— Welt, jak się masz? — wołał Kurowski, spostrzegłszy Moryca.
— Tak się mam, jak dzisiaj bawełna.
— To znaczy, że dobrze!