— Zabili dwóch robotników na Bałutach, jeden miał przecięty cały brzuch.
— Co mi to szkodzi, tego towaru nigdy nie braknie. Co więcej?
— Mówili rano, że Pinkus Meyersohn chwiać się zaczyna.
— Jemu się chce położyć na dwadzieścia pięć procent. Przynieś pan jego conto.
Szulc spiesznie przyniósł.
Bankier przejrzał uważnie i szepnął ze śmiechem:
— Niech się kładzie zdrów, nam to nie zaszkodzi. Ja od pół roku czułem, że on się męczy, że on ma ochotę usiąść.
— Prawda, sam słyszałem jak pan prezes mówił do Steimana.
— Ja mam nos, ja zawsze mówię, że lepiej się raz dobrze wyczesać, niż dwadzieścia razy podrapać. Ha, ha, ha! — roześmiał się wesoło, tak mu się podobał własny koncept.
— Cóż więcej?