— Nic, mnie się tylko zdaje, że pan prezes trochę źle wygląda dzisiaj.
— Pan jesteś tak głupi, że ja panu muszę zmniejszyć pensję! — zawołał zirytowany i zaraz po wyjściu Szulca oglądał twarz bardzo szczegółowo w lustrze, obszczypywał delikatnie pulchne policzki i długo przyglądał się językowi.
— Niewyraźny, muszę się poradzić doktora — myślał, dzwoniąc trzy razy.
Wszedł Blumenfeld z paczką korespondencji i rachunków.
— Wiktor Hugo umarł wczoraj — rzekł nieśmiało muzyk i zaczął odczytywać głośno jakieś sprawozdanie.
— Dużo zostawił? — zapytał bankier w przerwie oglądając sobie paznokcie.
— Sześć milionów franków.
— Ładny grosz. W czym?
— W trzyprocentowej rencie francuskiej i w Suezach.
— Doskonały papier. W czym robił?