— Tak, tak. Straż ogniowa będzie mieć robotę.
— Zrobi się cieplej, to prędzej wiosna będzie.
— Warto by, węgle takie drogie.
— Pan się śmiej zdrów, bo to pana nic nie kosztuje, taka zabawa.
— Bywało tak, bywało. Połowa skręci kark, a druga połowa zarobi.
— Kto najlepiej leży?
— Bucholc, Kessler, Müller.
— Tym się nigdy nic nie stanie, co im kto zrobi.
— Niech ich wszystkich diabli wezmą, co mi to szkodzi, co ja na tym zarobię, że oni mają, albo nie mają.
Tak się krzyżowały uwagi, zapytania, cyfry, spojrzenia prawie wesołe i zadowolone z ruiny innych, przypuszczenia i drwiny.