Przesuwał palcami po czole, westchnął i wpatrzył się w nią zielonymi oczami tak boleśnie, że nie wiedząc co mówić — odeszła.
Nic się nie odzywał, gdy już zebrali się wszyscy i jeść zaczęli, dopiero gdy przyszedł Horn i usiadł przy nim, powiedział mu cicho:
— Wiem, gdzie ona mieszka.
— Kto?
— Zośka, w Stokach, w pałacu Kesslera...
— Zajmujesz się nią jeszcze?
— Nie, nie... ale byłem ciekawy, gdzie mieszka.
Zamilkł.
— Wiecie państwo, że Grosman, zięć Grünszpana aresztowany? — zapytał Horn.
— Wiemy, wiemy. Odpocznie sobie ptaszek, ochłodzi się od fajerów221.