— Prawda, jaka z tej panny Mady typowa gęś?
— Mnie wydała się bardzo rozsądną i bardzo prostą, i szczerą, nawet za szczerą... Dziwię się, czemu pan Maks odzywa się o niej zawsze z taką niechęcią.
— Maks łatwo się uprzedza.
Wiedział, dlaczego Maks jej nie lubi.
Pił herbatę spiesznie, zmuszając się do tego, aby Ance odmową nie robić przykrości i rozmyślał nad tą dziwną wizytą.
Po co one przyszły?
A może Anka umyślnie szukała zbliżenia.
Wypytywał się o szczegóły wizyty, Anka opisywała mu wszystko z drobiazgowością i szczerze wyrażała swoje zdumienie z ich przyjścia.
— To Mady robota, sprytna dziewczyna! — myślał, ale nie był zadowolony.
Jeszcze się przecież nie wyrzekł zupełnie myśli zostania zięciem Müllera, więc wolałby, żeby żyły z daleka od siebie, mniej trudną miałby pozycję wobec obu panien.