— Frazes, stary, wytarty frazes!
— Moryc, ty jesteś podły żydziak! — wykrzyknął gwałtownie Baum.
— A ty jesteś głupi, syntymentalny12 Niemiec.
— Kłócicie się o wyrazy — ozwał się chłodno Borowiecki i zaczął wdziewać palto. — Żałuję, że nie mogę zostać z wami, ale puszczam w ruch nową drukarnię.
— Nasza wczorajsza rozmowa na czym stanęła? — zapytał spokojnie już Baum.
— Zakładamy fabrykę.
— Tak, ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic — zaśmiał się głośno.
— To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę. Cóż stracimy? Zarobić zawsze można — dorzucił po chwili. — Zresztą, albo robimy interes, albo interesu nie robimy. Powiedzcie raz jeszcze.
— Robimy, robimy! — powtórzyli obaj.
— Co to, Goldberg się spalił? — zapytał Baum.