Przytuliła się do niego jak dziecko.
— To bardzo dobrze, nie będzie nawet pozorów.
— Ale ty będziesz przyjeżdżał do mnie? Karl, ja bym umarła, na pewno bym umarła, gdybyś nie przyjechał. Przyjedziesz? — prosiła gorąco.
— Przyjadę, Lucy.
— Kochasz mnie jeszcze?
— Czy tego nie czujesz?
— Nie gniewaj się, ale... tyś teraz taki inny, taki jakiś nie mój, taki... zimny...
— Czy myślisz, że takie wielkie uczucie trwać może całe życie?
— Tak, bo ja kocham cię coraz silniej — odpowiedziała szczerze.
— To dobrze Lucy, dobrze, ale widzisz, trzeba się zastanowić nad naszym położeniem, nie może ono trwać ciągle.