At, myślę, wszak zwierzyna jakoś się osoczy,

Ale niedźwiedź zrozumiał, że osocznik pijany,

Szedł cichaczem z ostępu, uciekł w żywe oczy. —

Ja milczę — aż we środę — mój Boże jedyny!

Zebrała się obława, zjechały się pany,

I pan hetman litewski, ze swojemi syny24;

Strojno, dworno, hałaśnie. Mój domek drewniany

Przemienił się na pałac — oświecono wrota.

Jaki dwór! jaka służba zebrała się wcześnie!

Jaka psiarnia doborna! — co srébra, co złota!