Strach było patrzeć — pod wielkiemi brwiami

Oczy się dziko iskrzyły dziadowi,

Włosy jak mléko, splątane kudłami,

Rysy kościste, ramiona garbate,

Starzec jak błędny wcisnął się za kratę,

Padł... ciężko dycha... ale nic nie mówi.

Książę się cofnął... Pisarz się przestrasza...

Krzyknął i rozsiał strach w całéj drużynie —

Pan podstarości jął się do pałasza3,

I szepce jakiś pacierz po łacinie: