A starzec leży skulony na ziemi,
Głucho cóś jęczy i szepce grobowo,
Dycha — jak gdyby pierśmi4 chrzypiącemi5,
Chciał nabrać siły, by wyrzec choć słowo,
Odetchnął wreście6 — spoczął bez przeszkody,
Nabiéra głosu, sili się widocznie,
Pełznie do kolan księcia wojewody,
I płacząc tak mówić pocznie:
II
«Nie bój się! Jaśnie Oświecone Książę7,