Choć szatan szepce: że się człek upodli,

Wzywając Ojca i Syna, i Ducha,

Że trzeba hardo postawić się Bogu,

Gdy już nadziei w miłosierdziu nié ma, —

Poczniesz modlitwę — jak gdyby z nałogu,

A skończysz płaczem, aż serce się wzdyma.

Tak było ze mną —

Tymczasem od słonka

Wiosenne listki puściły na drzewie,

Począłem słyszeć śpiéwanie skowronka,