Dotąd bywało, gdy wieczór się zbliża

Nie mogłem biédny odważyć się dosyć,

Zmówić paciérza lub położyć krzyża,

Albo spojrzenia do niebios podnosić. —

A wiosną, panie, samemu i w lesie,

Ot, nie wytrzymasz bez modlitwy bożéj!

Tak ci zapłakać i pomodlić chce się,

Że krzyż na piersiach nie chcąc się położy.

O! wam nie pojąć: jak się zbrodniarz modli

Kiedy mu w sercu odeźwie46 się skrucha!