Czasem się ocknę przy jakiéj zatoce,

Gdzie woda huczy i ptastwo strzekoce;

A tam straciwszy i zmysły, i wiedzę,

W głuchych dumaniach całe dni przesiedzę;

Czasem w bagnistej oczeretniéj44 trawie,

Wierzbowy więcierz45 na ryby postawię,

I słucham świętą upojony ciszą,

Pluskanie rybek albo fali dźwięki,

Lub nie zważając, że ludzie posłyszą,

Tnę bezprzytomny rodzinne piosenki.