Krwawéj zdobyczy na wioskowej niwie —

Jak ja na chléb ten patrzałem łapczywie

I jak go żarłem...

Z wioski do wioski błąkam się mizerny,

Ludzie się lękli jak dzikiego gadu,

Na koniec człowiek jakiś miłosierny

Spytał się u mnie: »Kto ty jesteś, dziadu?«

I wezwał na noc, i dał ciepłéj strawy72,

Starą sukmanę dał mi na przykrycie,

I gwarzył ze mną — o Boże łaskawy,