Dziś ta komnata i pusta, i głucha,
Ledwie rozmierzyć okiem jej obszary,
Tylko tu goszczą od końca do końca
Echo rozwlekłe i pasemka słońca
U krat okiennych.
Komin się nie węgli,
Gwar pogadanki nie kipi wesoło.
Litwini przeszli, spójrzeli wokoło,
Wreszcie do trzecich podwojów90 dosięgli.