A Hanna włosy znad czoła odgarnie,

Patrzy w Trojdena, słów jego nie roni;

Tak zasłuchana i zaciekawiona,

Sama nie zgadnie, co się w głowie marzy;

Jeno skraśnieje jak wiśnia czerwona,

Gdy wzrok Litwina spocznie na jej twarzy;

A sama nie wie, że swemi oczyma

Lwa straszliwego na uwięzi trzyma.

Ale król puszczy nie zwykł do łańcucha,

Nie zdoła w ciszy zachować się dłużej;