I wrzała w żyłach krew obumarła. —

Ten lejąc tony bystrym potokiem,

Śpiewał o przodkach wielkiemi słowy,

Ten opowiadał wolę Jehowy

I przyszłość orlém przebijał okiem. —

I biegły ludy, gdzie wieszcz im kazał,

Były to wielkie wieki na świecie

I wielcy wieszcze, i wielcy ludzie.

Nikt się nikczemną skargą nie zmazał,

Że go już ciężar do ziemi gniecie,