Hetman się zniecierpliwił, jakby Bóg wié o co,

Złajał pana łowczego, a zjadłszy wieczerzę,

Kazał zwinąć swój obóz i ruszył przed nocą.

Tutaj dopiéro łowczy, korzystając z pory,

Rozkazał mię pochwycić, przywiązać do drzewa, —

Bito mię harapami93, żelaznemi swory94. —

Próżno człowiek krwią spłynął, daremnie omdléwa,

Daremnie stary ojciec po ziemi się tarza,

Daremnie żona płacze... ach ten jęk przewlekły

Ponure, leśne echo słyszy i powtarza,