Nie wiém końca powieści — we dwa lata blisko
Umarł jakiś pokutnik w słuckim monastérze144,
A dzwonnik rozpowiadał, dzwoniąc na pacierze:
Że podobno Chodyka było mu naźwisko145. —
Że strach bywało patrzéć, jak pokutę czyni,
Jak o chlebie i wodzie stare kości suszy;
Że podobno cóś zgrzeszył, że był na pustyni,
A zresztą Bóg go tam wié — pokój jego duszy!
A w lesie między mszarem jest wysepka dzika,
Na niéj ogromny pszczelnik146 — pasieka nie lada —