I

W kruchcie jednéj niedzieli, wynędzniali, nieśmieli,

Dwaj żebracy siedzieli.

A że wcześnie dość było, a gawędzić tak miło,

Więc się sobie gwarzyło.

Gwarzą różnie a różnie, satyrycznie, ostróżnie,

O panach, o jałmużnie,

O kalectwie i latach, o szatach i o łatach,

O dziadowskich intratach168.

O żebrackim swym stanie, o dzwonach, o organie,