I wyciągam me dłonie;
Z panami trudna rada, czasem jaśna gromada
Ani spojrzy na dziada.
Czasem bywa człek w biédzie, gdy się wymknie po przedzie,
Bo ktoś koniem najedzie.
Albo gorzéj się zdarzy, kiedy żołdak ze straży
Halabardą nędzarzy!
Czasem — dworskie swawole — rzuci kamień pacholę,
Wlepi siniec na czole.
— Lecz często, zamiast psoty, ze szczególnej szczodroty,