Obaczysz, czy ja kłamię?»

Szczudło głową coś kiwa, wtém organ głos przerywa,

Wyszła święta wotywa174.

Boga, ten króla chwali, a król, stojąc w oddali,

Podsłuchał, co gadali.

II

W tydzień — znów dziady społem; król z senatorskiém kołem,

Wysiada przed kościołem.

Idzie, gdzie dwaj żebracy, za nim niosą dworacy

Dwa bocheny na tacy.