Król z uśmiéchem na twarzy obu biédnych nędzarzy
Własnoręcznie obdarzy.
Szczudło, co chwalił Boga, dostał bochen piéroga, —
Bułka cienka175 i droga.
Kostél z królewskiej chwały wziął chléb czarny i mały,
Ciężki jakby ze skały.
Szczudło w rogu cmentarza tylko pacierz powtarza,
Na podarek nie zważa.
Oparł ręce u kija, wzrokiem niebo przebija,
Mówi Zdrowaś Maryja!