Kostél, chwalca królowy, nie raz z bułki razowéj,

Szedł po rozum do głowy:

Skradł się cicho i zaczém, Szczudło modli się z płaczem,

Zmienił bułkę cichaczem.

Szczudło w rogu cmentarza ciągle pacierz powtarza,

Zamiany nie uważa.

Po mszy świętéj, po sumie176, modląc się, jak kto umie,

Ludzie wychodzą w tłumie.

Mniej już ludu co chwila, każdy gdzieś się posila,

Rzekł Szczudło do Kostyla: