Szczudło spójrzał przez ramię, chléb swój suchy rozłamie:
«Boże! czy wzrok mój kłamie?!
Cóż to? skąd się to wzięło? Opatrznościż178 to dzieło?»
Z chleba złoto sypnęło!
Bo król hojny w potrzebie, wdzięczen pochwał dla siebie,
Zapiekł złoto we chlebie!
Ze dwie garści niemałe, by okazać swą chwałę.
Że ma serce wspaniałe.
I Kostéla nędzarza, co na Boga nie zważa,
Własnoręcznie obdarza.