Niedobrześ trafił, morałów twych szkoda;

Tu klasztor księży, nie szpital żebraczy,

Ani zajezdna żydowska gospoda.

Tu nie masz chléba i kątka dla ciebie,

U nas ciasnota i ubóstwo wszędzie,

My sami żyjem o żebranym chlebie;

Ruszaj stąd dziadu! nic z tego nie będzie!

A zresztą... zostań, odpocznij za bramą,

A ja się dowiem do starszyńskiéj celi,

Możeć jałmużnę gwardyjan udzieli —