Lecz pewien jestem, że powié to samo». —

I tak odźwierny, z niechęcią na twarzy,

Odszedł i zniknął w głębi korytarzy.

Wkrótce powrócił — «Mówiłem zapewno,

Że się nie wnęcisz pod klasztorne szczyty;

Ksiądz przełożony ofuknął mię gniewno:

Czy my bogacze? Czy my jezuity?

Czy widzą u nas pałace w klasztorze?

Że się włóczęgi chcą wnęcać bez pracy,

Na nas poddaństwo nie sieje, nie orze,