Krajankę chleba i szklanicę piwa.

Tak mię to zimne przyjęcie odstrasza,

Że w waszą furtę nie pukałem zgoła —

Tylko ukląkłem, a uprzejmość wasza,

Sama żebraka wzięła spod kościoła,

Wyście mi dali ojcowską gościną

Chléb i gospodę, i serce, i wino.

Ślub mój spełniony — niech w waszym klasztorze

Zostanie moja posiadłość ojczysta;

Tu się wypełnia miłosierdzie boże,