Krzyknął Marcin — Panie bracie!

Wcześnie siatkę zapuszczacie,

Nie dam ryby ani oka!

Mórg mój, Mości Dobrodzieje,

Co nad rzeczką, tam pod drogą.

Nie pytając u nikogo

Sam zaorzę i zasieję.

Bo pomiarem...»

— «Co mi pomiar?

Kto się krzywdzić mię ośmieli,