Cichaczem kupił wołu, napił się borysza54;

Nazajutrz bierze syna, niby się podkrada,

I z wołem... het! do zacisza.

Zaraz nożem po gardle, nieszczęsnego byka

Rozćwiartowali w stodole,

I jak słowo powiedzieć55, już u czynszownika56

Wołowa pieczeń na stole.

— Wiesz co teraz, mój synku? — odmierzym się w pasie,

Zjadając mięsko tak cudnie,

Będziem wiedzieć Mospanie, po niejakim czasie,