A Marlotes parskał śmiechem:
«No! obaczym cud twej broni...»
Twarz wybladła i znędzniała,
Wnet się płoni i rozchmurza,
Więzień ożył... męstwem pała....
Ruszył w harce jako burza.
Rumak zarżał... bo widocznie
Wspomniał bitwy, poznał pana,
Więzień silnie cisnął włócznię,
Spadła tarcza potrzaskana...