Lecz prawda, tyś umarły — Janek sam wychyli.
Nowe czasy nastały! Gdzie skryć się przed zgrają:
Tutaj mię ludzie Cmentarnikiem nazywają!
Bo cóż poradzisz sercu? Ja tu z wami gwarzę;
Mój dom, kościół, gospoda, to wasze cmentarze,
I u mnie w sercu cmentarz, my pokrewne trupy:
Cóż za dziw, że wolimy schodzić się do kupy,
Niźli rękę żywego ściskać w bratniéj dłoni?
My nie dla nich Wasili — i nie dla nas oni!»
Tak od grobu do grobu pijąc, plotąc baśnie, —