Spodobał Janka — zabrał go z chaty

W obce wojwództwo aż pod Karpaty.

Żal rodzinnego było mu płota,

I wioska po nim będzie sierota:

Ojciec przeżegnał dobrego syna,

Gorzko płakała matka jedyna,

Chłopaki ucztę dali mu w domu,

Dziewczętom zucha żal po kryjomu,

Jedna, jak widać, smutniejsza nieco,

U drugiéj łezki na oczach świecą.