Tam cień oliwny osłania głowę,

A w Litwie tylko szyszki borowe.

Człowiek rad nierad, jakoś przywyka

Do pomarańczy od słonecznika;

Nałóg — natura: więc co za dziwa,

Że mi smakuje bardziéj oliwa?

Są insze dusze, głupcy, wariaty,

Co wolą słomę domowéj chaty;

Co wśród palm pragną sosnowych lasów,

Co wśród pomarańcz i ananasów