Marsz zagranicę umykać gładko!

I pan Jankowy, żywéj natury,

Kazał swym strzelcom uszyć mundury:

Dał nowe konie, szable i lance,

I powiódł zastęp w dalekie krańce.

Janek wesoły poszedł w żołnierze;

A chociaż chętka zapłakać bierze,

Lecz myśli sobie: niech płaczą dzieci!

Łza żołnierzowi mundur oszpeci!

Skoczyłby teraz do swojej wioski,