Co chwila mędrszy i nieszczęśliwszy,

Obarczon ciężką sakwą podróży,

Gdy mu dawniejsza siła nie służy,

Krwawiąc się cierniem i ostrém zielem,

Idzie do celu — a grób tym celem.

II

Święta jutrzeńko mojego rana!

Tyś była chmurna i opłakana,

Ot taka sama i w każdym względzie

Jak dzień dzisiejszy, jak jutro będzie.