Nad swoję wioskę — wioskę rodzoną!

Bo tam na wiosce nie ma już domu

Tam niepotrzebny na nic, nikomu;

A tu, gdzie cierpiał wódz jego stary,

Przykuł go święty łańcuch ofiary:

Zrazu — z łańcuchem przykro mu było,

Potém przyrosnął, a z taką siłą,

Że się ofiara stała nałogiem,

Stała miłości zachceniem drogiém.

Tak się zjednoczył duchem najściśléj,