Za tamtym wiatrem, łąki przekosem,

Za tamtych ludzi wzrokiem i głosem,

Z którymi niegdyś żyło się ściśléj,

Łamiąc chléb bratni, mieniając8 myśli...

Gdy spracowane ramię zaboli,

Gdy pulsa9 życia tętnią powoli,

Człek ciężko westchnie: «Boże mój Boże!

Tam świeżość dawną zyskałbym może,

Widok stron tamtych i tamtych twarzy

Zastygłe serce pewnie rozżarzy...»