Okropnie było pstrokato,

Zwyczajnie jak u młokosa.

A tutże mój mospanie, obok ich stodoły

Ciągnął się wygon sąsiada,

Na którym pasły się stada,

Konie, owieczki i woły.

— Czy wiecie co, tatulu (tak mówił raz młody),

Fraszki to — praca i cnota,

U nas panie poczciwość, trudy, niewygody,

A w domu wieczna hołota3;