Niby to dostać nie możem,

Chodzą woły sąsiada — po gardlisku nożem,

Niech potém sąsiad poszuka. —

— Cóż to! — zawołał ojciec — to kradzież wyraźnie,

To jakaś sztuka zbójecka;

A siódme przykazanie? a sumienie? — błaźnie,

A nasza wiara szlachecka?...

— At myśleć, co się godzi, a co się nie godzi,

Za cóż my biedni i głodni?

Nas jeden wół przeżywi przez kilka tygodni,