Tam głowa rodu, mały kniaź Jerzy,

Pod okiem matki dziarsko się chowa;

Cóż jeśli Tatar znienacka wbieży

I lube dziecię w więzy zakowa!?...

Lecz król i Gliński spokojni o nią,

Bo księstwo słuckie wojska ma dużo,

A bojarowie kniahinię bronią,

Zaścianki szlachty wiernie jéj służą;

Sama kniahini sercem nietrwożna,

Na zamku armat, prochu dostatki: