Królowa u nóg i do stolicy

Wyruszył pochód. Wszyscy truchleli,

Senatorowie jako woźnicy,

Siedli na kozioł, cugle ujęli,

A król co chwila w boleściach stęka,

Marzy Tatarów, do broni woła,

Drżąca, troskliwa, a wierna ręka

Pot mu śmiertelny ociera z czoła,

Dwie doby jadąc noga za nogą,

Ledwie stanęli w wileńskiéj bramie,