Wszędzie wieśniactwo przejęte trwogą,

Patrzy na pochód i ręce łamie.

Czapkę przed pańską schyla karocą

I do zamkniętych okien się kłania,

Uczuwa swoją dolę sierocą:

Bo pęknął puklerz, co ją osłania.

Stanęli wreszcie już w murach Wilna,

Lud się dowiedział, upadł w otusze,

Miasto zaległa cisza mogilna,

Mogilna trwoga zaległa dusze,