Ostrzą na głazach krzywe szabliska,

Sprawiają w łukach cięciwy, groty,

Czynią przechwałki i pośmiewiska

I rozbijają białe namioty.

Białe namioty w polu rozbili,

Konie puścili na grząską paszę,

Gdy niespodzianie, o rannéj chwili,

Nadbiegło chrobre rycerstwo nasze;

Naprzód Glińskiego rajtaria wpada,

Zabiera szatry45 w polu rzucone