W bitwie pod Kleckiem byłem zrąbany,

Strzała tatarska pierś mi przebiła.

Dobry towarzysz przybył z pomocą,

Ratował, leczył jak brat jedyny,

A tuląc moją dolę sierocą,

Zawiódł w Oszmiańskie, do swéj rodziny,

I ja tam miałem krewnego księdza

U franciszkanów, na Mieście Starem,

Ale w klasztorze zwyczajnie nędza;

Czułem, że jestem księdzu ciężarem,